Cydr lodowy

Delegacje mają zbawienny wpływ na czytelnictwo. Za każdym razem jak gdzieś jadę, zabieram ze sobą stosik nieprzeczytanych gazet, które uparcie prenumeruję, ale zwykle nie mam czasu skonsumować. Ponieważ takie podróżowanie składa się w większości z czekania (a to na samolot, potem żeby wreszcie doleciał, na pociąg, na autobus, itd.) – wypełniam te chwile nadrabiając czytelnicze zaległości.

Delegacje również sprzyjają piśmiennictwu – bo wolne od wszystkich i wszystkiego wieczory w hotelach to wymarzone warunki, żeby coś napisać. Przynajmniej ja tak mam, że o ile czytać mogę 5 minut tu, 15 minut tam – to do pisania potrzebuję sobie usiąść, i czasem mija nawet godzina zanim luźne myśli zaczną porządkować się w jakąś sensowną treść; na szczęście potem już zwykle leci 🙂

Tym razem wywiało mnie aż do Kanady. Kraj kosmicznych odległości i… cydrów lodowych. Bo kolebką współczesnego „lodowego cydrownictwa” są rejony Quebec’u, gdzie cydr lodowy jest bardzo popularny – do tego stopnia, że zyskał osobny status prawny. Jak na tutejsze standardy jestem całkiem niedaleko – jakieś dwa centymetry na mapie, co przekłada się na raptem 500 km 😉

Czytaj dalej

Ciepło-zimno

Zrobiłem taki eksperyment: podzieliłem nastaw na cydr na 3 damy, z czego każdą umieściłem w innej temperaturze – jedną w lodówce ~10C, drugą w schowku gdzie temperatura oscylowała w okolicy 18C, a trzecią w ciepłym miejscu gdzie cały czas było około 24C.

Po fermentacji (drożdże LV1116) i kilkumiesięcznym dojrzewaniu, czas na krótkie podsumowanie.

Czytaj dalej

W błysku fleszy

Jadę do Warszawy na rozstrzygnięcie Pomony, gdzie moje cydry zakwalifikowały się od finału w obydwu kategoriach. Na chłopski rozum mam gwarantowane trzecie miejsce w kategorii cydrów brettowych: do finału dotarły trzy takie cydry, w tym mój. Będzie ciekawie 😉

Ale nie cieszmy się na wyrost – lepiej zrobię jak przypomnę sobie co to za cydry posłałem na ten konkurs, no i jak je przygotowywałem – a nuż ktoś zapyta 😉 Dobre notatki to jednak podstawa, bo kilka miesięcy (i kilkanaście cydrów) później nie zawsze pamięta się wszystkie szczegóły.

Niezależnie jakie będzie rozstrzygnięcie, fakt że zakwalifikowałem się do finałów cieszy sam w sobie. Dla ciekawych, poniżej zamieszczam historie obydwu aspirujących do podium cyderków. Wyjątkowo będzie trochę powtórek z poprzednich wpisów – ale tak będzie wygodniej, niż biegać tam i z powrotem za odnośnikami.

Czytaj dalej