Ciepło-zimno

Zrobiłem taki eksperyment: podzieliłem nastaw na cydr na 3 damy, z czego każdą umieściłem w innej temperaturze – jedną w lodówce ~10C, drugą w schowku gdzie temperatura oscylowała w okolicy 18C, a trzecią w ciepłym miejscu gdzie cały czas było około 24C.

Po fermentacji (drożdże LV1116) i kilkumiesięcznym dojrzewaniu, czas na krótkie podsumowanie.

Czytaj dalej

W błysku fleszy

Jadę do Warszawy na rozstrzygnięcie Pomony, gdzie moje cydry zakwalifikowały się od finału w obydwu kategoriach. Na chłopski rozum mam gwarantowane trzecie miejsce w kategorii cydrów brettowych: do finału dotarły trzy takie cydry, w tym mój. Będzie ciekawie 😉

Ale nie cieszmy się na wyrost – lepiej zrobię jak przypomnę sobie co to za cydry posłałem na ten konkurs, no i jak je przygotowywałem – a nuż ktoś zapyta 😉 Dobre notatki to jednak podstawa, bo kilka miesięcy (i kilkanaście cydrów) później nie zawsze pamięta się wszystkie szczegóły.

Niezależnie jakie będzie rozstrzygnięcie, fakt że zakwalifikowałem się do finałów cieszy sam w sobie. Dla ciekawych, poniżej zamieszczam historie obydwu aspirujących do podium cyderków. Wyjątkowo będzie trochę powtórek z poprzednich wpisów – ale tak będzie wygodniej, niż biegać tam i z powrotem za odnośnikami.

Czytaj dalej

Wolno, powolutku

Wygląda na to, że całkiem przypadkowo odkryłem sposób jak sprowokować sok do dogłębnego samooczyszczenia, a co za tym idzie do maksymalnego zmniejszenia zawartości substancji odżywczych – co otwiera przede mną nowe możliwości w kwestii radykalnego spowalniania przebiegu fermentacji 🙂

Pisałem niedawno o tajemniczej brązowej czapeczce (link), która niespodziewanie pojawiła się na soku pomimo że wstępnie oczyściłem go już za pomocą pektoenzymu. Z ciekawości spróbowałem ponownie – i znowu stało się to samo!

Czytaj dalej