Końca nie widać

To niesamowite ile jest tych odmian jabłek! Dopiero początek października, a już kończą mi się damy! Fakt, że większość tych odmian to jabłka deserowe – prawdopodobnie niczym mnie nie zaskoczą, bo jabłka „do jedzenia” nie mają najlepszej opinii jeśli chodzi o ich przydatność do robienia cydru, no ale chociaż raz trzeba spróbować i przekonać się na własnej skórze – najwyżej już nigdy więcej do nich nie wrócę…

Ten weekend był pracowity: Cortland, Rubin, Bankroft, Golden Delicius, Ligol.
Z niepokojem wybiegam myślami jakie kolejne odmiany zastanę następnym razem gdy wybiorę się na plac, i ile tego będzie 🙂 Czytaj dalej

Akcja fermentacja

Sezon w pełni! 🙂

Antonówka, Jersey’a i Papierówka już zlane znad osadu, mają przykazane zacząć się klarować.

Celesta, Paulared, Szara Reneta (ta to dopiero była twarda sztuka – musiałem pociąć na ósemki, żeby dało się jakoś zmielić..) patrzą na mnie z wyczekiwaniem za każdym razem gdy przechodzę obok – najwyższa pora się nimi zająć: niedługo minie miesiąc odkąd je nastawiłem.

Piros (naturalne źródło trudnej do odciśnięcia papki), Lobo (niekwestionowany mistrz w kategorii najgrubsza skórka) i Gala mogą jeszcze trochę poczekać. W kolejce do wyciśnięcia niecierpliwią się Cortland, McIntosh, Eliza i… ponownie Szara Reneta.

„Szara” jest obecną rekordzistką jeśli chodzi o zawartość cukru: po trzech tygodniach wysładzania jako jedyna na razie osiągnęła wynik (nieco) powyżej SG 1.060. Chcę na jej przykładzie zbadać czym różni się cydr fermentowany z dodatkiem drożdży, od takiego fermentowanego na drożdżach „dzikich”.

Na półce w garażu wysładza się Złota Reneta – dla tej mam specjalny plan: spróbuję zrobić keeving, już nawet mam enzym PME. Niech leży na razie, zobaczymy kto pierwszy zmięknie 😉

Ale po kolei – poprzednio przygotowaliśmy sok, teraz pora na kilka słów o tym jak zacząć fermentację.

Czytaj dalej