Książka: The Everything Hard Cider Book

Tak się złożyło, że moją przygodę z książkami o cydrze zacząłem od dwóch można powiedzieć klasyków: Lea i Jolicoeur, w związku z czym każda następna pozycja pozostawiała pewien mniejszy lub większy niedosyt. Po kilku takich mniej udanych próbach uznałem, że pozjadałem już najwyraźniej wszystkie rozumy jakie ma do zaoferowania literatura i, na pewien czas, zaprzestałem dalszej eksploracji.

Na szczęście zbliżający się kolejny cydrowy sezon zmotywował mnie do bliższego zapoznania się z kolejną książką. „Na szczęście”, ponieważ ta książka okazała się na prawdę solidna i warto ją mieć w swojej (e-)biblioteczce.

Jak to często bywa w moim przypadku, od pomysłu do realizacji nie minęło zbyt wiele czasu. Wrodzona spontaniczność postawiła mnie właściwie przed faktem dokonanym: w jednej chwili przeglądałem książki, w drugiej wpatrywałem się w wyświetlaną na czytniku okładkę, starając się zapisać w pamięci nazwisko autora, o którym wcześniej zupełnie nic nie słyszałem.

Autor okazał się Amerykaninem, co skłoniło mnie do spóźnionej refleksji: czy to w ogóle będzie się dało czytać? Wiele pozycji kierowanych na rynek amerykański cierpi na przypadłość polegającą na wielokrotnym powtarzaniu tych samym informacji, akcentowaniu truizmów oraz ogólnym urąganiu inteligencji czytelnika. Na szczęście ta książka jest na tym tle wyjątkiem. „Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o robieniu cydru w domu” – trafnie, zwięźle i zgodnie z prawdą.

Spoglądając w bibliografię autora, nie jest to jego pierwsza tego typu książka, choć o cydrze napisał po raz pierwszy – do tej pory zajmował się piwem. Nie można jednak zaprzeczyć, że bardzo dobrze przygotował się do tematu, a na dodatek doświadczenia piwowarskie dały mu całkowicie inną i niespotykaną w innych książkach perspektywę. Nie jest cydrowym purystą wyznającym jedyny słuszny sposób i przepis na naturalny cydr – wręcz przeciwnie: stawia na różnorodność i eksperymenty.

Różnorodność pomysłów jest niespotykana. Autor nie stroni od używania do cydru drożdży browarniczych, chwaląc sobie przy tym ich specyficzne właściwości, eksperymentuje z chmielem, jak i z milionem innych dodatków. W książce jest całe mnóstwo przepisów na przeróżne cydry, w tym mocne i lodowe, oraz propozycje wykorzystania cydrów w koktajlach czy w połączeniu z innymi „napojami”. Dowiadujemy się nie tylko jakich składników można użyć, ale również w jaki sposób przygotować oraz kiedy zaaplikować dodatki, żeby uzyskać jak najlepszy efekt. Zainteresował mnie m.in. pomysł z dosładzaniem cydru karmelizowanym sokiem, który ponoć daje wyśmienite aromaty.

Ale zanim dochodzimy do przepisów, autor rzetelnie tłumaczy wszystkie etapy robienia cydru, podając przy tym, niejako mimochodem, wiele ciekawych informacji, które są często pomijane przez innych autorów, jako być może oczywiste, albo nie końca związane z tematem – a ja uważam, że to dobrze, że ktoś je wreszcie zebrał w jednym miejscu. I tak dowiadujemy się: że jabłka wcale nie muszą być okrągłe, że to ewolucja jabłek będąca wynikiem selekcji odmian doprowadziła do „ustandaryzowania” ich wyglądu; dlaczego w Ameryce „cydr” nie znaczy cydr tylko sok jabłkowy; czy też poznajemy wady jak i zalety (!) sadzenia jabłoni z pestek. Często mimochodem, w jednym zdaniu, pada odpowiedź na jakieś w zasadzie bardzo proste pytanie, które od zawsze kołatało się gdzieś z tyłu głowy.

Książka w sposób praktyczny podchodzi również do tematu odmian jabłek: owszem, są odmiany cydrowe, ale przecież dobrze wiemy jak trudno o takie jabłka: nie wszystko stracone, z innych odmian również można zrobić smaczny cydr. Przykładem niech będą tutaj cydry niemieckie, które (podobno) robione są właśnie z takich nie-cydrowych odmian. Wiele z polecanych odmian brzmi znajomo, m.in.: Jonagold, Fuji, Granny Smith (dla podniesienia kwasowości), Cortland, McIntosh.

Omawiając proces przygotowania cydru, dostajemy konieczną dawkę teorii (ale bez przesady) dowiadujemy się też na do należy zwracać uwagę, czego unikać – co koniec końców prowadzi nas do sprawdzonej metody, którą następnie będziemy posługiwać się w przepisach. Swoją drogą przedstawiona metoda jest bardzo zbieżna z tą, którą ja sam wypracowałem na własne potrzeby 🙂

Co początkowo odebrałem pozytywnie, a następnie urosło trochę do rangi absurdu, to to jak autor podchodzi do kwestii czystości. Nie wiem czy to jest specyfika Ameryki, czy może swoją rolę odegrały tutaj doświadczenia z warzeniem piwa, ale w trakcie lektury poznamy cały panteon środków czyszczących, sterylizujących i ogólnie zabijających mikroorganizmy na śmierć na wszystkie możliwe sposoby. Najlepiej mieć w kieszeni atomizer ze spirytusem, żeby móc natychmiast wysterylizować nieopatrznie dotknięty sprzęt, jabłka przed zmieleniem najlepiej zanurzyć w jakimś antyseptycznym roztworze (!), absolutnie nie wolno zbierać jabłek z ziemi, a świeżo wyciśnięty niepasteryzowany sok to niemal sprawdzona recepta na problemy żołądkowe… Każdy ma jakiegoś bzika 😉

Książka jest stosunkowo nowa: wydana po raz pierwszy w 2013r. Odcina się od historycznych / tradycyjnych metod, nie rozwodzi się na temat beczek czy miażdżenia jabłek drewnianymi kołkami. W zamian, dostajemy kompletny i aktualny przegląd obecnie używanych produktów i sprzętów. Tak więc, oprócz wspomnianych środków czystości, możemy zapoznać się z dostępnymi przeciwutleniaczami, konserwantami (zapobiegających dalszemu rozwojowi drożdży podczas dojrzewania), regulatorami kwasowości, taninami czy słodzikami, których swoją drogą jest zaskakująco dużo. Dowiadujemy się na czym polega przewaga szkła nad plastikiem i z czym wiąże się przechowywanie cydru w butelkach PET czy w pojemnikach ze stali nierdzewnej, w tym  w kegach.

Nie zabrakło też informacji o degustacji, w tym o roli kształtu naczynia, jest trochę o używanym na potrzeby degustacji słownictwie, roli węchu, oraz – co mnie ucieszyło – o tym, że wiele początkujących degustatorów poniekąd błędnie dochodzi do wniosku, że nie ma wystarczająco czułego podniebienia, i żeby się nie przejmować bo to przychodzi z czasem i praktyką.

Pod koniec książka trochę zniża loty: serwuje trochę informacji o sadzie, trochę przepisów kuchennych, po czym… zaczyna poruszać kwestie związane z robieniem wina oraz piwa – chyba bardziej w celu zwiększenia objętości niż w wyniku jakiegoś sensownego planu.

Tak jak wspomniałem na początku, książkę odebrałem bardzo pozytywnie. Jest to dobre kompendium wiedzy o cydrze – choć czasem aż prosi się o jakąś ilustrację, bo poza okładką w książce nie ma absolutnie żadnych elementów graficznych czy zdjęć.

The Everything Hard Cider Book
Drew Beechum
ISBN 978-1-4405-6618-9 (wydanie książkowe)
ISBN 978-1-4405-6619-6 (e-book)
wydanie pierwsze, 2013r.

Jedna myśl nt. „Książka: The Everything Hard Cider Book

  1. Ciekawe materiały odnajdziesz również w podkastach http://ciderchat.com/. Większość wywiadów jest z amerykanami, którzy mają o wiele luźniejsze podejście do cydru i o wiele więcej eksperymentują. Sam przesłuchałem wszystkie odcinki i polecam jako kopalnię pomysłów i wiedzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *