No, spadło

No nareszcie, doczekałem się!

Moje pierwsze – i jedyne w tym sezonie – cydrowe jabłuszko (Kingston Black) postanowiło, że przyszła już na nie pora. Lot nie był długi, trawa miękka, a przy okazji – jako że czasem weryfikuję tutaj różne związane z jabłkami mity – mogę tym razem potwierdzić, że faktycznie daleko od jabłonki te jabłka nie spadają; przynajmniej na równym 🙂

Jabłuszko malutkie, wizualnie nic szczególnego:

 

Zdjęcie 1 – Upadły Kingston

Ale przede wszystkim interesuje mnie jak będzie smakować!?

Zdążyłem już do tej pory wyczytać, że niektóre cydrowe odmiany, np. Dabinett, nie nadają się zupełnie do jedzenia. Jak to będzie w tym przypadku, czy faktycznie poczuję jakąś różnicę?

No więc.. nie bardzo. To znaczy nie było w nim nic zaskakującego: pachniało normalnie, miąższ normalny – w smaku niezbyt słodkie, niekwaśne i mało soczyste. Z pewnością nie byłby to mój pierwszy wybór jeśli chodzi o jabłka do jedzenia.

Niestety, wychodzi na to, że przyjdzie mi poczekać jeszcze kilka sezonów, aż drzewko zacznie bardziej obficie owocować – wtedy przekonam się czy faktycznie wychodzi z nich dobry cydr.

Natomiast, z bardzie pozytywnych informacji: mam również pierwsze owoce rajskiej jabłonki!

Zdjęcie 2 – Kingston (na górze) oraz rajskie jabłuszka

W tym sezonie będzie w sumie może 20dag, ale już teraz mogę potwierdzić, że to jest zdecydowanie krok w dobrym kierunku! Te jabłka mają bardzo dużo gorzkich oraz trochę ściągających tanin! Idealne do wzbogacenia cydru.

Podobno dodatek soku z takich jabłek nie powinien przekraczać 5-10% całości.
Przy odrobinie szczęścia, tegoroczny plon powinien starczyć na jedną testową butelkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *