Lekki jak płatek

Nareszcie zrobiło się ładnie, wyściubiłem nos do ogródka i… odkryłem że kompletnie zapomniałem o przycięciu drzewek! Sekator w dłoń i do roboty, bo to ostatni dzwonek!

Zaraz potem czas na podsumowanie eksperymentu z drewnianymi płatkami.

Na szczęście moje cydrowe jabłonki podeszły do nadejścia wiosny z pewną rezerwą i jeszcze nie puściły listków – można ciąć.

Posadzony w maju 2016r. Kingston Black nabiera kształtu i zaczyna już przypominać drzewko. Strasznie jestem z niego dumny! W zeszłym roku było jedno jabłko – w tym sezonie liczę na co najmniej trzy 😉

Zdjęcie 1 – Kingston black, marzec 2017 i kwiecień 2018

Dabinett i Somerset Redstreak, choć nieco mniejsze, też mają się nieźle – najważniejsze że przetrwały zimę.

Po cięciu zostało mi trochę gałązek, więc również w tym roku próbuję szczęścia ze szczepieniem zrazów. Podobno do trzech razy sztuka, chociaż po niepowodzeniach z poprzednich sezonów nie robię sobie większych nadziei.

Kilka gałązek zaszczepiłem od razu, resztę wetknąłem do wilgotnego piasku i schowałem do lodówki – spróbuję zaszczepić za miesiąc, jak już wegetacja ruszy na dobre.

Zdjęcie 2 – Miejsce szczepienia

Tyle z nowości ogrodniczych, teraz trochę z innej beczki.

Płatki

Jak już zdążyłem się przekonać, dostępne u nas odmiany jabłek są dość ubogie w zawartość tanin, co przekłada się na mniej złożony smak, w porównaniu z cydrami robionymi z „prawdziwych cydrowych odmian”.

Poszukując źródła tanin – oprócz dość oczywistych sposobów polegających na dodatku tanin w proszku, lub wręcz dolaniu niewielkiej ilości esencji czarnej herbaty (co w moim odczuciu nie przynosi żadnej zauważalnej poprawy, ale być może dodawałem zbyt mało) – natknąłem się na pomysł dodania do cydru drewnianych płatków.

Dodawanie płatków jest substytutem starzenia alkoholi w drewnianych beczkach, które to ma taką zaletę, że podczas gdy alkohol leżakuje w takiej beczce, z drewna przedostają się niego różne związki aromatyczne, w tym również taniny – co w efekcie wzbogaca smak. Nie od parady leżakowane w beczkach trunki cieszą się dobrą opinią.

Pierwszym gatunkiem drewna jakie przychodzi na myśl gdy mowa o beczkach, to oczywiście dąb. Stąd też bardzo popularne są właśnie dębowe płatki, ale na tym wybór się nie kończy – dostępne są również płatki z kasztanowca, wiśni czy akacji. Właściwie, to czemu nie wypróbować wszystkich? 😉

Płatki dodaje się po zakończeniu fermentacji. Ja wykorzystałem już sklarowany cydr, który rozlałem do 5L dam, uprzednio wsypując do nich płatki, w ilości rekomendowanej przez producenta – czyli odpowiednio: 15g (dąb, kasztan) i 20g (wiśnia, akacja). Tak pozostawiłem na 2 miesiące, po czym rozlałem do butelek, gdzie cydr jeszcze przez kilka tygodni refermentował. Dokumentacja zdjęciowa niestety zaginęła 🙁

Efekty są zaskakująco wyraźne – każdy z tych cydrów jest inny, do tego stopnia że moi degustatorzy byli zaskoczeni że to jest dokładnie ta sama „baza” tylko inaczej potraktowana na samym końcu.

Płatki dębowe

Aromat jaki dają płatki dębowe jest dość znajomy, taki „beczkowy”. Smak jest bardzo przyjemny, wyraźny, pozostaje na chwilę po przełknięciu – czyli dokładnie to czego można się było spodziewać. Niemniej jednak, ten posmak kompletnie nie pasuje mi to do cydru – te wrażenia zupełnie się nie łączą: jest osobno cydr i osobno dąb. Każdy z osobna w porządku, w połączeniu już nie bardzo.

Płatki kasztanowe

Płatki kasztanowe dają nieco inny posmak – jest bardziej gorzki, cierpki, ale przy tym mniej aromatyczny. Wciąż rozpoznawalne są w nim nuty „drewniane”. Podobnie jak w przypadku dębu, nie jest to połączenie które pasuje mi do owocowego napoju.

Płatki wiśniowe

Płatki wiśniowe zdominowały cydr swoim wyrazistym aromatem. Nie jest to bynajmniej aromat wiśniowy – sklasyfikowałbym go jako taką ogólno-owocową, dość intensywną, perfumę. I tak też odebrałem ten cydr – przyjemny, ale przesadnie perfumowany. Czytam teraz o tych płatkach i faktycznie podkreślane jest, że dobrze nadają się do alkoholi, które same z siebie mają charakterystyczny smak. Jak dla mnie, w połączeniu z cydrem są zbyt dominujące.

Płatki akacjowe

Aromat jaki dały płatki akacjowe nie daje się łatwo sklasyfikować. Nie ma w nim drewnianej goryczki, jest za to świeżość i taka owocowa lekkość – chociaż nie jestem w stanie przyporządkować tego do jakiegoś konkretnego owocu. Efekt jest delikatny, nie dominuje i nie jest „perfumowy” tak jak wiśnia – moim zdaniem jako jedyny ładnie komponuje się z cydrem.

Zdjęcie 3 – Płatki akacjowe

Podsumowując: o ile dębowych i kasztanowych nie polecam, o tyle akacja, jak również wiśnia – choć może w nieco mniejszej dawce – mogą dać ciekawe efekty. Można również spróbować połączyć te dwa rodzaje. Szczególnie, że płatki są łatwo dostępne, i nie są przy tym drogie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *