Książka: Cydr z polskich jabłek

Nie wierzę własnym oczom! Znalazłem polską książkę o cydrze – jeszcze ciepła: rocznik 2015, pierwsze wydanie! Tytuł brzmi interesująco: „Cydr z polskich jabłek” – dokładnie tego szukałem! No to klikam i najdalej pojutrze zabieram się do czytania 🙂

Mam, już mam!

cydr z polskich jabłek

Mała książka, wydana na błyszczącym kredowym papierze.

„Wielkie koncerny robią pod nazwą „cydr” coś, co z całą pewnością nie zasługuje na to miano. […] Ta książka jest dla tych, którzy mając dostęp do świeżych jabłek, chcieliby zrobić na własne potrzeby wysokiej jakości cydr. I dla tych, którzy mieliby ochotę poeksperymentować.”

Znalazłem bratnią duszę! A bratnia dusza napisała książkę właśnie dla mnie! 🙂

Książka zaczyna się od określenia tego co nazywamy cydrem, co na jego temat stanowi polskie prawo, po czym kilkunastu stronach przedstawiona jest poglądowo historia cydru i jego występowanie w różnych rejonach świata. Zadanie odrobione.

Następne kilka stron rozprawia się z podstawowymi zagadnieniami: cukrami, kwasami, taninami, pektynami, azotem, skrobią. Trochę po łebkach, bez wnikania w szczegóły. Są za to podane przykładowe zawartości substancji w wybranych gatunkach jabłek, chociaż nie jest powiedziane skąd te dane pochodzą.

Potem jest przegląd polskich jabłek: ponad 30 stron opisów różnych gatunków, z kolorowymi ilustracjami! Tylko że te opisy… one są bardziej skierowane dla sadowników czy producentów – dotyczą rodzajów podkładek, zapylaczy, odporności na warunki pogodowe i choroby, mówią o tym jak dane jabłka znoszą transport, przechowywanie. Tylko gdzieniegdzie pojawiają się zdawkowe informacje o przydatności danego gatunku do robienia cydru: „Dobre na cydr”, „Odmiana polecana do produkcji cydru”, „Nadaje się na cydr bez większych korekt”. Skąd te rekomendacje? W dobrej wierze zakładam że to rzetelna branżowa wiedza przekazywana sobie przez polskich sadowników-cydrowników z pokolenia na pokolenie. O jakich korektach mowa – tego się nie dowiaduję. Dobre i to – teraz mam te kilka gatunków, które na pewno będę chciał wypróbować!

W dalszej części książki znajduję listę sprzętów przydatnych w produkcji cydru – raptem kilka kartek z luźno rzuconymi informacjami, bez wdawania się w większą dyskusję na temat praktyki.

Jest trochę o drożdżach – nawet informacja jakiego konkretnego szczepu nie należy używać, chociaż wolałbym się dowiedzieć jakich użyć powinienem ;-).

Później… właściwie o czym jest później? O cydrze. O wszystkim. O niczym.

Na końcowych 30-kilku stronach książka stara się uporać z pozostałymi aspektami związanymi z cydrem. W efekcie serwuje migawki, bardziej zaznaczając tematy niż je omawiając. Jest trochę o cydrze stabilnym, keevingu, cydrze musującym, degożowaniu, stabilizacji, klarowaniu, butelkowaniu, a za zakończenie lista popularnych problemów i garść bazujących na cydrze przepisów kulinarnych. Za szybko, za mało, po łebkach…

Bibliografia to w większości książki z końca XIX i początku XX wieku, choć w treści znajdują się właściwie wyłącznie odnośniki do jednej pozycji: książki Andrew Lea z 2010r., skąd zostało zaczerpnięte sporo konkretnych informacji. Odnoszę wrażenie, że wykorzystane materiały źródłowe nie zostały skrupulatnie wymienione.

Autorka w napisanie książki z pewnością włożyła dużo pracy. Zgromadziła wiele informacji, podzieliła się swoim doświadczeniem w produkcji wina, przekazała wysłuchane opowieści. Niestety nie zostało to ani dobrze uporządkowane, ani podane w sposób systematyczny. W efekcie powstał chaotyczny, kierujący się nieuchwytną dla mnie myślą przewodnią kolaż, na którym trudno dostrzec wskazówki mające naprowadzić mnie, pragnącego poeksperymentować czytelnika, na ścieżkę ku Wysokiej Jakości Cydrowi. Właściwie, jeśli spojrzeć na to z tej strony – kwestię tego jak w praktyce robi się cydr książka po prostu pomija.

Odbiór całości dodatkowo pogarszają przewijające się błędy merytoryczne: mylą się pojęcia, rzędy wielkości, jednostki…

Heh, rozczarowałem się. Może faktycznie na tle dostępnych polskojęzycznych materiałów ta książka jest najlepszą ofertą – ale nie może się w żaden sposób równać z obcojęzycznymi publikacjami, czy chociażby z tym co można znaleźć w skrytykowanym we wstępie Internecie.

Na koniec czytam notatkę o autorce: dyplom z enologii, doświadczenie w winnicach i winiarniach, utytłana medalami za swoje wina i destylaty, miała okazję poznać tajniki produkcji cydrów, sadownik z dziada pradziada, przekonana że z polskich jabłek na pewno da się zrobić super cydr… Pomiędzy wierszami wybrzmiewa przekaz, że wcześniej z cydrem autorka miała niezbyt wiele do czynienia.

No i ten klejony grzbiet – już przy pierwszym czytaniu powypadały kartki…

Cydr z polskich jabłek
Agnieszka Wyrobek Rousseau
ISBN 978-83-941775-0-8

4 myśli nt. „Książka: Cydr z polskich jabłek

  1. Wkrótce będzie dostępna moja książka o cydrze, a właściwie o historii cydru w Anglii.

  2. Wiele polecanych odmian jest właściwie nieosiągalnych w handlu, chociaż udało mi się kupić w Internecie trzy sadzonki, które ponoć nie wymagają większych korekt: Cesarz Wilhelm, Pepina Ribstona, Boskoop – właśnie puszczają pierwsze listki ;-). Z popularnych odmian bardzo dobrą opinię mają w zasadzie wszystkie Renety, wśród których najbardziej zbliżona do „ideału” jest Landsberska.

  3. Zdradzisz nam, które odmiany jabłek są polecane w tej książce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *