Ciepło-zimno

Zrobiłem taki eksperyment: podzieliłem nastaw na cydr na 3 damy, z czego każdą umieściłem w innej temperaturze – jedną w lodówce ~10C, drugą w schowku gdzie temperatura oscylowała w okolicy 18C, a trzecią w ciepłym miejscu gdzie cały czas było około 24C.

Po fermentacji (drożdże LV1116) i kilkumiesięcznym dojrzewaniu, czas na krótkie podsumowanie.

Zgodnie z oczekiwaniami, najsmaczniejszy i najbardziej aromatyczny wyszedł cydr przygotowany w niskiej temperaturze. W porównaniu z innymi fermentował zdecydowanie wolniej, bo grubo ponad miesiąc – podczas gdy fermentacja w 18C zakończyła się po niecałych trzech tygodniach, a ta prowadzona w najwyższej temperaturze już po około tygodniu.

Muszę jednak zaznaczyć, że cydr fermentowany w temperaturze 18C wyszedł jedynie nieznacznie gorszy. Na tyle nieznacznie, że różnicę cało się zauważyć jedynie podczas próbowania obydwu cydrów jeden po drugim. Czy warto było zadawać sobie trud i zdecydowanie wydłużać cały proces? Na podstawie tego konkretnego cydru, stwierdzam że nie.

Na szczęście 🙂 porównując z cydrem przygotowanym w temperaturze 24C – różnica jest zdecydowana i zauważalna; na niekorzyść wyższej temperatury. Ten cydr okazał się zdecydowanie mniej aromatyczny i pozbawiony głębi; płytki i o wiele mniej smaczny. Różnica pomiędzy 24C i 18C jest na prawdę zauważalna i bez problemu byłem w stanie stwierdzić którego cydru próbuję, nawet gdy próby odbywały się osobno i w różnych dniach.

Jako bonus, zrobiłem jeszcze czwartą próbkę, która różniła się od pozostałych tym, że zawierała cały osad, który wytrącił się z całości soku po dodaniu pektoenzymu:

Zdjęcie 1 – Sok z dużą ilością osadu

Chciałem się przekonać czy obecność osadu podczas fermentacji wpłynie jakoś na cydr. Fermentacja przebiegała w 18C, a po zakończeniu zlałem młody cydr do damy, gdzie dojrzewał już bez osadu.

Powstały w ten sposób cydr miał zdecydowanie wyczuwalną gorzką nutę i pozostawiał delikatny ale niezbyt przyjemny posmak z tyłu języka. Czyli jednak osad robi różnicę! W tym przypadku było go oczywiście nieproporcjonalnie dużo – był zebrany w sumie ze wszystkich próbek – ale tak czy inaczej, potwierdza to moje przypuszczenia, że oczyszczanie soku i pozbywanie się osadu przed fermentacją jest uzasadnione i to akurat jest warte zachodu.

To tyle, dobranoc 🙂

Jedna myśl nt. „Ciepło-zimno

  1. Takie eksperymenty są świetne!

    Ostatnio byłem na spotkaniu Stowarzyszenia Winiarzy i Miodosytników Polskich i próbowałem polskich win na drożdżach UCLM S235. Aromaty tak mnie zachwyciły, że następny cydr będzie właśnie na tych drożdżach. Aromaty brzoskwini, świeżych owoców -pięknie to grało. Z tym, że jest to szczep który ma wysokie zapotrzebowanie na azot, także tu droga pozbycia się wszystkiego i nie dodanie pożywki będzie ryzykowna. Najlepsze rezultaty winiarze otrzymywali przy fermentacji w około 15 stopniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *