projekt CYDR

Pełna wersja: Zrazy do szczepienia
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Niedługo będę robił wiosenne cięcia drzewek. Przewiduję, że będę miał sporo gałązek z Kingston Black, trochę z Somerset Redstreak i dosłownie kilka z Dabinett. Chętnie odstąpię po kosztach wysyłki. Zainteresowanych proszę o kontakt na priv.
(2019-02-08 06:56 PM)Bartek napisał(a): [ -> ]Niedługo będę robił wiosenne cięcia drzewek. Przewiduję, że będę miał sporo gałązek z Kingston Black, trochę  z Somerset Redstreak i dosłownie kilka z Dabinett. Chętnie odstąpię po kosztach wysyłki. Zainteresowanych proszę o kontakt na priv.

Bartku, ja bardzo chętnie przygarnę bo te koszty zamawiania z UK wciąż mnie przerażają a chodzą za mną te cydrowe odmiany od kilku sezonów. Mam kilkuletnie jabłonie, na których mógłbym zaszczepić pędy ale zastanawiam się, czy nie kupić specjalnie jakiejś kilkuletniej sadzonki na odpornej i pasującej do mojej ubogiej ziemi na działce. Muszę poczytać jakie warunki trzeba spełnić, żeby szczepienie się powiodło. Wiesz może na jakich pokładach rosną te Twoje drzewka? Czytałem o tych brytyjskich pokładkach i wychodzi mi, że u mnie jest za zimno i za piaszczyście.
Ja kupuję takie, które wyrosną na duże drzewa - nie mam dużo miejsca, więc jak już coś ma wyrosnąć, to niech z tego będzie dużo owoców. Te które sprowadziłem są na M25 - ale nie edukowałem się w tym temacie, brałem co było Smile. Kingston Black daje radę już kilka lat, pozostałe też zdają się radzić sobie dobrze. Ale u mnie ziemia jest bardzo dobra, wszystko zawsze rosło aż w nadmiarze. Podeślij adres na priv, póki jeszcze mi coś zostało. Za rok będzie więcej Smile
Bartku, mam jeszcze pytanie odnośnie sekatora do szczepień. Jak oceniasz jego przydatność po swoich dotychczasowych dośwadczeniach? Wygląda bardzo fajnie, ale mam pewne obawy w kwestii czystości cięcia tymi blaszkami. Chodzi mi dokładnie o ostrość tych elementów tnących i ich wykonanie. We wszelkich sensownych źródłach zwraca się szczególną uwagę na to, żeby nóż do szczepień był nieprzeciętnie ostry i wykonany ze stali nierdzewnej. Te blaszki wyglądają jakby a) były oksynowane lub lakierowane b) były wykonane z blaszki, która się stępi po kilku użyciach. Jak to u Ciebie wygląda w praktyce?
Sekatorek robi czyste dopasowane cięcia, ale nacina materiał w sumie tylko na ~5mm wgłąb. To chyba za mało, bo żadne z kilkunastu szczepień, które robiłem z jego pomocą w zeszłym roku się nie przyjęło. Może lepiej się sprawdza dla jakichś krzewów czy róż. W tym roku będę robił ręcznie, whip and tongue.
Jeśli chodzi o szczepienie w ręku to ja chętnie poradzę co i jak, chętnie też podziele się medifilmem do owijania, a na piach polecam podkładkę A2, to podkładka ze szwecji, często używana w Polsce, rośnie podobnie do szczepionych na antonówce, no może odrobinke słabiej, używam jej na 5 klasie ziemi.
To ja bardzo proszę o radę, jak to zrobić, żeby tym razem moje zrazy się przyjęły Smile

Jedna partia zrazów to ta, którą sam ciąłem w lutym - obecnie przechowuję w lodówce, szczelnie zawinięte z wilgotnym ręcznikiem papierowym.
Przymierzam się do "whip and tongue", ale nie wiem na co zwracać uwagę, i kiedy się do tego zabrać?
Będę szczepił na drzewkach w ogródku - niektóre są kilkuletnie, niektóre kilkudziesięcio.

Druga partia przyjechała do mnie z eBay@uk - jednej gałązce w transporcie pąk zaczął odrobinę puszczać - czy to już przepadło czy jest szansa, czy może odciąć tę końcówkę?
To ja się też chętnie dołączę do pytań Bartka. Technikę planuję taką samą, czyli stosowanie z nacięciem. Zrazy mam od Bartka, podkładki będę miał na dniach. W moim przypadku więc nie będzie to szczepienie na już rosnących drzewach (no chyba, że zostanie mi zrazów to spróbuję na kilkuletniej Renacie coś zaszczepić). Moje generalne pytanie jest takie, kiedy się za to zabrać? No i czy praktykować po szczepieniu kallusowanie przez 2 tygodnie a potem do połowy kwietnia/maja trzymać w jakiejś chłodni czy od razu wysadzić do gruntu?
(2019-03-05 12:46 AM)Bartek napisał(a): [ -> ]To ja bardzo proszę o radę, jak to zrobić, żeby tym razem moje zrazy się przyjęły Smile

Jedna partia zrazów to ta, którą sam ciąłem w lutym - obecnie przechowuję w lodówce, szczelnie zawinięte z wilgotnym ręcznikiem papierowym.
Przymierzam się do "whip and tongue", ale nie wiem na co zwracać uwagę, i kiedy się do tego zabrać?
Będę szczepił na drzewkach w ogródku - niektóre są kilkuletnie, niektóre kilkudziesięcio.

Druga partia przyjechała do mnie z eBay@uk - jednej gałązce w transporcie pąk zaczął odrobinę puszczać - czy to już przepadło czy jest szansa, czy może odciąć tę końcówkę?
W gruncie ze szczepieniem zaczekałbym do moementu aż ruszą soki w drzewach, musisz obserwować drzewa. Ciężko określić czy to już bo wszystko zależy od pogody, czasami marzec jest zimny i szczepi się dopiero w kwietniu. Czasami straszą powrotem zimy. W tym przypadku dobre byłyby temperatury ok 15 stopni. 
Na gałęziach o większym przekroju szczepiłbym za korę. 

Pewnie zaczął puszczać pąk kwiatowy, jeśli reszta pąków jest ok to nic sie nie stało, przechowywane w chłodzie i bez dostępu światła pozostaną w takim stanie. Nie używaj tego pąka do szczepienia po prostu. 

(2019-03-05 12:58 AM)Wojtek napisał(a): [ -> ]To ja się też chętnie dołączę do pytań Bartka. Technikę planuję taką samą, czyli stosowanie z nacięciem. Zrazy mam od Bartka, podkładki będę miał na dniach. W moim przypadku więc nie będzie to szczepienie na już rosnących drzewach (no chyba, że zostanie mi zrazów to spróbuję na kilkuletniej Renacie coś zaszczepić). Moje generalne pytanie jest takie, kiedy się za to zabrać? No i czy praktykować po szczepieniu kallusowanie przez 2 tygodnie a potem do połowy kwietnia/maja trzymać w jakiejś chłodni czy od razu wysadzić do gruntu?
Szczepienie w ręku można zacząć już późną zimą. Generalnie polecam podkładki umieścić w pojemniku z wilgotnym piaskiem/ziemią i umieścic na kilka dni przed szczepieniem w ciepłym pomieszczeniu(ok 15 stopni). Przyleganie zraza do podkładki i szczelność owinięcia tego miejsca uważam za najważniejszą rzecz w samym szczepieniu, jak o to nie zadbasz to jest duże prawdopodobieństwo, że Ci sie nie uda. Ja mam sprawność na poziomie 80-90%. Po zaszczepieniu trzymam w temperaturze 12-15 stopni przez ok 10 dni a potem wstawiam do budynku w którym jest chłodniej i jest słaby dostęp światła. Odradzam trzymanie z dużą ilością jabłek w szczelnym pomieszczeniu, wydzielany przez nie etylen niszczy drzewka. 

Za kilka dni będę szczepił swoje drzewka w ręku to zrobię fotorelację.
Nadszedł czas na pierwsze - ostrożne podsumowanie moich eksperymentów ze szczepieniem. Zrazy otrzymałem od Bartka, za co serdecznie dziękuję. Upzedzając trochę fakty napiszę, że można wysnuć dwa ogólne wnioski z całej akcji:
a) pomimo róznych obaw wynikających z lektury różnych źródeł wiosenne pobieranie zrazów nie przekreśla szans na sukces;
b) patent ze szczelnym zamknięciem ich w foliowym worku z lekko wilgotnym ręcznikiem papierowym w lodówce jak najbardziej spełnia swoje zadanie. Nie wiem jak długo Bartek je przechowywał, ale u mnie przeleżały w lodówce 2 tygodnie przed zabiegiem i wszystko było w porządku.

Do samego szczepienia wykorzystałem głównie narzędzia już posiadane (nóż do tapet + dodatkowy ostry nóż kuchenny, suwmiarka). W zasadzie inwestycja w sprzęt ograniczyła się do zainwestowania w podkładki (M26), taśmę ogrodniczą oraz pastę ogrodniczą. Mój zestaw prezentował się następująco:

[Obrazek: Sprz-t.jpg]

Ze szczepienia mam w zasadzie tylko kilka zdjęć bo było tak okropnie zimno tego dnia, że nie skupiłem się naj jak najszybszym skończeniu prac. Jako metodę szczepienia wybrałem stosowanie z nacięciem.
[Obrazek: w-akcji.jpg][Obrazek: ci-cie.jpg][Obrazek: pasowanie.jpg] [Obrazek: gotowe.jpg]

Poza dwiema poważniejszymi ranami ciętymi palców nie było aż tak źle, choć oczywiście nauczenie się podstaw trochę trwało. Co prawda spędziłem dobrą godzinę na trenowaniu na gałązkach z lasu, ale nauka niestety na niewiele się zdała. W przypadku zrazów wszystko było inne - długość i możliwość zastosowania pewnego chwytu, twardość, podatność na pękanie/łamanie. W każdym razie musiałem się uczyć od nowa na żywym materiale.  Od Bartka dostałem zrazy dwóch odmian (Somerset Redsteak oraz Kingston Black) - mniej więcej w równych proporcjach. Z tych, które poszły na pierwszy ogień, udało mi się łącznie uzyskać 13 sadzonek. Niby nie jest źle, ale takie twierdzenie jest uzasadnione tylko gdy się nie widziało, jak wiele materiału przepadło w trakcie nieskończonych prób uzyskania równego cięcia. Z czasem było coraz lepiej. Przy Kingstonach udało mi się zrobić aż 27 sadzonekSmile  Poniżej efekt tych prac (na żółto oznaczone Somersety).

[Obrazek: koniec.jpg]
Gotowe sadzonki zamieściłem w wilgotnym piachu i zostawiłem w piwnicy w temperaturze 15-17 st. na 19 dni (tak tak, w tych balonach jest pięć różnych nastawów cydru - o tym opowiem innym razem).
[Obrazek: piach.jpg]
Jak znalazłem czas na ponowne odwiedziny, to większość sadzonek miała już delikatnie rozwinięte pąki. Całość przeniosłem więc do ciemnego pomieszczenia, gdzie jest ok 8-12 st. Zimniejszego pomieszczenie nie mam. Tak to wygląda w tej chwili.

 [Obrazek: 20190327-192938.jpg] [Obrazek: 20190327-193027.jpg] [Obrazek: 20190327-193108.jpg]


Właśnie się teraz zastanawiam, kiedy powinienem wysadzić jabłonie do gruntu. Z jednej strony jest już dość ciepło, z drugiej wciąż od czasu do czasu pojawiają się przymrozki. Ze względu na możliwości czasowe zapewne wypadnie mi je sadzić dopiero na przełomie kwietnia i maja. Mam nadzieję, że przez ten czas nie zmarnieją w tych ciemnościach i chłodzie.

Podsumowując, jeżeli nie zawalę czegoś na ostatniej prostej to będę mógł z czystym sumieniem napisać, że nie taki diabeł straszny. Pewnie za ok 2 tygodnie będzie już wiadomo, ile ostatecznie sadzonek się przyjęło. Jeżeli przy mojej niekompetencji i wielu błedach oraz niedoróbkach na już co najmniej połowie sadzonek widać efekty to nie jest to aż takie trudne. Oczywiście u mnie zadziałał też efekt skali - gdybym miał 2-3 sadzonki to być może żadna by się nie przyjęła. Ja jednak szybko przeliczyłem liczbę sprezentowanych zrazów i zakupiłem dopowiednią ilość podkładek. Wszystkich ich na pewno u siebie nie wsadzę, ale jeżlei uda mi się je odchować przez 1-2 lata to chętnie się nimi podzielę lub wymienię.

Pozdrowienia,
Wojtek
Stron: 1 2 3 4