Witam
#1
To i ja się przedstawię wam mam na imię Romek jestem z województwa lubuskiego. Stronkę obserwuje już około rok czasu. Po za cydrem zajmuję się piwowarstwem serowarstwem i w małym stopniu miodosytnicwem w sumie to wszystko jest mikro stopień. Zachęcony wpisami autora próbowałem robić cydry ale na dzikich jabłkach no i klapa kwasior, sadów w mojej okolicy również nie ma, no poza jednym opuszczonym i zaniedbanym. Także z jabłkami niedobór no nie myślę tu o sklepowych , więc robiłem z brewkitów. Ale od marca mam u rodziców na wsi posadzone 2x yarlington mill 3x dabinett w tym jedno black, jak się uda to może coś jeszcze do sądzę cydrowego i ze starych odmian coś.  Póki co to stan oczekiwania paro letni w tym czasie piwo i sery i oczywiście teoria na stronie.
Odpowiedz
#2
No i pięknie - drzewka szybko rosną, kilka sezonów i będziesz z nich robił takie cydry, że sam będziesz zaskoczony jakie dobre Smile Masz jakieś polskie źródło tych jabłonek, jakaś nowa szkółka się otworzyła może? Jak będziesz chciał, chętnie podzielę się zrazami do szczepienia w kolejnym sezonie.

Niestety dzikie jabłka mają to do siebie, że są kwaśne, to bardziej dodatek niż główna baza. W ogóle nasze krajowe odmiany mają tego kwasu za dużo. Kosztowałem w zeszłym sezonie kilka takich typowo cydrowych "słodkich" odmian, z moich jabłonek, i one są wyraźnie w smaku pozbawione kwasu. Są przedziwne, jakby mi ktoś dał spróbować kawałek z zamkniętymi oczami, to nie wiem czy bym odgadł, że jem jabłko ;-)

Stare odmiany na pewno są godne zainteresowania. Niedawno zabutelkowałem pierwszą partię zrobioną z na jabłkach z Bolestrzaszyc, mix starych odman (reszta ciągle fermentuje, już pół roku!), i wyszedł bardzo fajny, aromatyczny i do tego ma lekki posmak, o który ciężko w przypadku dzisiejszych deserowych odmian.

Zanim będziesz miał swoja jabłka, pobaw się trochę cydrami z gotowych soków, albo weź jakieś sklepowe jabłka na próbę. Na początku chcąc nie chcąc robi się trochę głupich błędów i lepiej się uczyć na takim łatwiej dostępnym materiale, niż potem zepsuć sobie ten pierwszy, jedyny litr własnego soku, na który czekało się kilka lat Smile A poza tym bardziej wtedy docenisz różnicę!
Odpowiedz
#3
Brałem  ze szkółki Jankowski&syn miałem je mieć na jesień zeszłego roku a dostałem tej wiosny nawet straciłem entuzjazm i miałem ich nie brać ale wziełem.  Może uda mi się jeszcze z eko-ogrodnik.pl dostać, planuję Kingstoma, somerset i Michelin no i ze starych odmian Pepina Ribstona, glogierówke i grochówkę. Myślę tu o blendach różnych soków. Powiedz mi Bartku jak te cydrowe znoszą parcha jabłoni robisz jakieś opryski? Gdzieś wyczytałem że Kingstom Black jest szczególnie narażony. Co do sadownictwa to jestem w temacie zielony i dopiero co nabywam wiedzę o tym. A i jeszcze  zapylającą Golden Hornet posadzić mam zamiar. Jak to dobrze że mam ojca który pozwala mi na te drzewka.
Odpowiedz
#4
Też czytałem, że Kingston jest trudny, ale na razie, odpukać, nie mam problemów z chorobami na cydrowych jabłonkach. Pryskam ~2 razy w roku, na wiosnę i wczesnym latem, głównie na mszyce (Calypso lub Mospilan), ale dodaję też grzybobójcze (Score 250), bo oprysk idzie też za jednym zamachem na inne rzeczy, które miewają różne swoje problemy, typu mączniak na różach czy rdza na gruszach. Pryskam późnym wieczorem, jak już pszczoły wrócą do ula, i nie zaobserwowałem żeby miały przez to jakiś problem. Myślę że te środki, które używam, nie są aż tak trujące jak te stosowane przez rolników. Ogólnie co by się nie mówiło o tym że opryski są szkodliwe, to trzeba przyznać, że efekty przynoszą.

Z zapylaczami na razie mam taką obserwację, że o ile faktycznie te rajskie jabłonki kwitną jak szalone, to kwitną też bardzo wcześnie i zdążą u mnie przekwitnąć zanim cydrowe jabłonki w ogóle zdecydują się ruszyć. Te cydrowe pierwsze listki puszczają u mnie dopiero z początkiem maja, podczas gdy inne jabłonie ruszają ~2 tygodnie wcześniej. Nie wiem jak konkretnie będzie się zachowywał Golden Hornet, bo te akurat mam najmniejsze i jeszcze nie kwitły w ogóle.
Odpowiedz


Skocz do: