Liczba postów: 91
Liczba wątków: 6
Dołączył: 2021 Dec
Reputacja:
7
Lokalizacja: Wzgórza Trzebnickie
Tak jeszcze sobie gdybam, co zrobić, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo bretta w tym roku...
A jak z myciem jabłek?
Potrzebne?
Czym myć, samą wodą, zimną, ciepłą, z kwaskiem, siarką?
Liczba postów: 175
Liczba wątków: 6
Dołączył: 2024 Oct
Reputacja:
2
Lokalizacja: WLKP
2025-04-16 06:56 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 2025-04-16 06:59 PM przez szo.)
Zbyszku, ale po co myć?
Jak powiem szczerze skupiam się na dezynfekcji sprzętu i bardzo pieczołowicie myję i odkarzam beczki, prasy, młynki. To musi być po robocie umyte, a przed robotę zdezynfekowane. Ale jabłek nie myłem i myć nie będę. Na jabłkach mamy mikro florę, drożdże i inne. Staram się nie pryskać zbyt mocno - trochę na robale, trochę na parcha i nieco więcej nawozów dolistnych i odżywek z aminokwasami lub algami. Dzięki temu jabłko to nie tylko jabłko, ale cała mikroflora.
Takie niszczę jabłka, bez nawet płukania. Również spady, tyle co w przyczepie z piasku się otrzepią. Do miazgi dodaje jedynie enzymu, żeby więcej soku uzyskać. To wszystko. Po 12h od zniszczenia cisnę sok i póki ciepły wjeżdżają drożdże szlachetne.
I selavi do grudnia-stycznia w piwnicy - wówczas przelewam na refermentację dodając cukru, a docelowo soku (zamrożonego Twoim sposobem). Dotąd wszystko ok.
Siarka wjeżdża dopiero w marcu przed rozlewem do docelowych naczyń/butelek i tylko wtedy.
6 beczek bez pudła, choćby nuty bretu.
Koniec, Dziękuję.
Liczba postów: 152
Liczba wątków: 7
Dołączył: 2019 Nov
Reputacja:
13
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Szo skoro nie fermentujesz na dziko tylko szczepisz to dlaczego Ci zależy na tej całej mikroflorze? Drożdże, bakterie i grzyby żyją nie tylko na powierzchni skórki jabłka ale i wewnątrz więc myciem owoców nawet najdokładniejszym się ich nie pozbędziesz. Mycie na pewno nie zaszkodzi zwłaszcza jeżeli gołym okiem widać że owocze są brudne, zwłaszcza odmiany o szorstkiej, korkowatej skórce często łapią brud z opadów atmo. i pyłu wiszącego w powietrzu o odchodach ptaków czy owadów pozostawionych na jabłku już nie wspomnę. Na takich zanieczyszczeniach rozwija się ta cała patoflora więc mycie plus siarkowanie po tłoczeniu pozwala ją skutecznie przystopować.
Liczba postów: 91
Liczba wątków: 6
Dołączył: 2021 Dec
Reputacja:
7
Lokalizacja: Wzgórza Trzebnickie
2025-04-18 09:18 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 2025-04-18 09:19 AM przez ZbyszekTW.)
Ja akurat dezynfekcję sprzętu robię porządną i wszystko mam w 100% czyste. Ale brett na cydrach i tak wychodzi - więc on musi pochodzić bezpośrednio z surowca.
SZO - a jakie drożdże stosujesz?
A może w opryskach jest sekret?
Bo Bretty tudzież inne niechciane szczepy drożdży to grzyby. Może jak się pryska na parcha czy szarą pleśń to ubija sie i inne grzybki, w tym bretty?
W sumie robiłem dużo cydrów z kupnych soków i w nich nigdy brett mi nie wyszedł.
A jak pokupowałem wspaniałe cudowne owoce ze starych sadów... Brett od razu...
Na pewno pasteryzacja kupnych soków też pomaga i ubija wszystko.
Samo siarkowanie miazgi po zmieleniu nie rozwiązuje problemu.
Liczba postów: 175
Liczba wątków: 6
Dołączył: 2024 Oct
Reputacja:
2
Lokalizacja: WLKP
Ok, macie rację. Płukanie jest konieczne, żeby było bez h5n1...
Niemniej ZbyszekTW zwrócił uwagę na opryski tj. Innymi słowy jakość surowca
I tutaj odnoszę wrażenie, że nadmierne dbałość o towar i intensywne opryski wpływają na owoc znacząco. Mogą go właśnie popsuć. Zauważyłem to na pomidorach, gdzie zbyt duża ilość azotu (chyba, lub czegoś innego co dostały) dolistne powoduje mniejszą trwałość w wekach!! Niektóre z nich po prostu skisły lub weszła pleśń pomimo szczelności i pieczołowitej pasteryzacji - wypadło mi nawet 40% szkieł.
Sądzę, że należy zwracać uwagę, bo okazało się, że można przedobrzyć i to wcale nie jest dobrze.
Wydaje mi się, że najważniejsze zabiegi do owoców przerobowych to głównie dbałość o korę jabłoni i kondycję drzew - nutivax lub podobne i cynk, a także ograniczanie robali i parcha, a także redukcja plonu, żeby nie przeciążyć. Poza tym dolistne to głównie powiastki słabo dostępne w ziemi - bor, cynk, miedź, mangan I aminokwasy, ale w zdrowych dawkach i przede wszystkim dolistne nawozy w mniejszych dawkach niż na opakowaniu - max 60proc zaleceń.
U mnie królują V1116- są najlepsze, ale będę próbował w tym sezonie inne po Bartka liście od góry wg moich kryteriów.
Liczba postów: 754
Liczba wątków: 92
Dołączył: 2017 Mar
Reputacja:
43
Opryski są potrzebne, przynajmniej u mnie, bo mam dużą presję brunatnej zgnilizny i owocówki jabłkóweczki. Mój kalendarz oprysków na ten rok wygląda następująco:
marzec: Miedzian + Treol
kwiecień: Syllit + Captan + Mospilan
koniec maja: Serenade + Coragen
połowa lipca: Serenade + Grandex
połowa sierpnia: Serenade + Grandex + Luna Experience
koniec września (odmiany późne): Serenade + Switch
Natomiast jeśli chodzi o nawożenie to ja minimalizuję - tylko tyle co idzie posypowo na trawnik pod drzewami, dwa razy do roku, żeby trawa jakoś wyglądała. Nie nawożę dolistnie - nie ma takiej potrzeby. Dzięki temu cydr z moich jabłek fermentuje zdecydowanie wolniej niż taki z kupnych. Przy intensywnym nawożeniu jabłka akumulują bardzo dużo azotu. Tego azotu jest tyle, że nie jest w całości zużywany podczas fermentacji i po prostu zostaje w cydrze. A to zwiększa ryzyko problemów, bo mikroorganizmy wciąż mają z tego azotu pożytek. I to bardzo dobrze pokrywa się z Twoją obserwacją psujących się przetworów. Ja np. do kiszenia specjalnie wybieram małe niewyrośnięte ogórki, bo takie dużo i ładne to na bank się nie udadzą..
Liczba postów: 91
Liczba wątków: 6
Dołączył: 2021 Dec
Reputacja:
7
Lokalizacja: Wzgórza Trzebnickie
(2025-04-22 07:52 PM)szo napisał(a): Niemniej ZbyszekTW zwrócił uwagę na opryski tj. Innymi słowy jakość surowca
Nie, nie chodziło mi o dosłowną "jakość" surowca.
Tylko o to, że może jak pryskamy na grzyby to ubijamy przy okazji także drożdże (które też są grzybami) - i przy okazji ubijamy albo może znacznie redukujemy grzybka "Brettanomyces" naturalnie bytującego na owocach...
Bartek - zadowolony jesteś z Serenade? Ja stosowałem i jakoś mało skuteczne mi się wydało....
Liczba postów: 754
Liczba wątków: 92
Dołączył: 2017 Mar
Reputacja:
43
W tym roku Serenade po raz pierwszy. Głównie ze względu na śliwy/wiśnie/czereśnie, bo tam właśnie wg. etykiety zwalcza brunatną zgniliznę - jabłonie dostaną przy okazji.
Liczba postów: 91
Liczba wątków: 6
Dołączył: 2021 Dec
Reputacja:
7
Lokalizacja: Wzgórza Trzebnickie
2026-02-25 02:03 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 2026-02-25 02:05 PM przez ZbyszekTW.)
Przemyśleń ciąg dalszy.
Wszystkie cydry zrobione własnoręcznie z jabłek zebranych z dzikiego, opuszczonego sadu miały bretta. Jabłka zdrowiutkie, wybrane tylko najlepsze, zbiór ręczny z drzewa, brak nawet siniaków na jabłkach, przerób max 1 dzień po zbiorze. Miazga siarkowana, czystość idealna. Próbowałem drożdże dedykowane do cydru, dedykowane do win musujących z efektem "killer"....
Ogólnie chyba 4 lub 5 podejść, 100% z brettem - mniejszym lub większym.
Wszystkie cydry zrobione z kupnego soku pasteryzowanego - bez bretta.
Jeden cydr zrobiony z kupnych jabłek odmiany Malarose, z komercyjnego sadu - więc zakładam że opryski w pełnym rygorze sadowniczym - sam mieliłem i wyciskałem, nie pasteryzowaney sok - bez bretta. (to był mój najlepszy cydr ever)
Tak dochodzę do tego, że sok trzeba pasteryzować, albo jabłka pryskać środkami na grzyby (w tym bretta).... Nic innego nie działa ???
Liczba postów: 754
Liczba wątków: 92
Dołączył: 2017 Mar
Reputacja:
43
Brzmi jak pechowa lokalna mikroflora... Ja w tym roku szczęśliwie bez Brett'a. Na początku sezonu gruntownie zdezynfekowałem wszystko - no ale jabłka te same co rok temu. Podejrzewam, że moje zeszłoroczne problemy miały związek z prowadzoną równolegle w tym samym pomieszczeniu degustacją cydrów rzemieślniczych, z których wiele miało różne brettowe przypadłości. Spróbuj zapasteryzować jedną partię soku - przekonasz się.
|